mroczne Paprocany, 13 grudnia

Tego dnia Paprocany były mroczne. Wydawało się, że wszystko wokół jest szaro-biało-czarne. Trochę jak w starych filmach.

 

Na zamarzniętym jeziorze pojawiły się czarne koła. Czyżby kosmici? Raczej nie, bo oni wolą kręgi w zbożu.

 

Przy brzegu można było dostrzec inne niepokojące zjawiska. Może uaktywnił się system nerwowy jeziora? Aż strach pomyśleć, co się niedługo wydarzy.

Ciekawe, co by się działo w Tychach, gdyby miastem zarządzało inteligentne jezioro?

 

Nawet kamienie wydają się jakieś dziwne – w pierwszej chwili pomyślałam, że to skamieniałe zwierzęta. A patyk wygląda jak wielka dżdżownica.

 

Ta wystająca z budynku rura to rynna, ale mroczny nastrój miejsca sprawił, że zobaczyłam lufę czołgu.

 

Drzewa w czerni i bieli tworzyły figury pełne smutku i żałoby. Tak jakby wszędzie czaiła się śmierć.

 

Gdy przechodziłam tędy w październiku i zerknęłam w dół, aż wzdrygnęłam się lękliwie, bo wydawało mi się, że wśród traw leży ktoś martwy. Na szczęście to był tylko plakat, który został wykorzystany do wzmocnienia  płotu (tak myślę).

Teraz zdjęcie  zwinęło się trochę i widać  część twarzy. Tak jakby ktoś podglądał nasz świat z innego wymiaru.

 

Lubię patrzeć na paprocańskie kaczki. Jedna z nich wchodzi na molo i ma pomarańczową łapkę. Ucieszyło mnie pojawienie się tego wyraźnego koloru.

 

I w końcu dotarłam do ludzi – morsów. Niestraszny im mróz i zimna woda. Są zazwyczaj bardzo sympatyczni i namawiają do naśladownictwa.

——————-

Nagle okazało się, że tutaj wcale nie jest tak ponuro – ludzie spacerują, dzieci się śmieją. Fajnie jest.

———————–

Dopisane później.

Moja rodzina uznała, że w tym wpisie podświadomie nawiązałam do rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

Opublikowano mors, paprocany | Dodaj komentarz

życzenia dla Emilki, 10 grudnia

Droga Emilko, ciesz się każdą chwilką.

Z okazji urodzin życzę Ci wszystkiego najlepszego – zdrowia, szczęścia, pomyślności. Dużo kwiatków i radości.

Gdyby Emilia była zjawiskiem matematycznym, na pewno byłaby to tabliczka mnożenia,  która ułatwia ludziom życie i pozwala szybciej dotrzeć do właściwego wyniku; służy wszystkim, bez względu na wiek i kolor skóry.

A Emilka swoją życzliwością i pomocą ogarnia cały świat, mnożąc dobre uczynki względem  innych.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, nauczyciele, urodziny, uśmiech | Otagowano | 4 Komentarze

absolwent Michał R., 9 grudnia

Dzisiejszy dzień wydawał mi się mało atrakcyjny, szary i bez polotu.

Z niechęcią weszłam do sklepu, żeby zrobić jakieś zakupy.

Wśród kupujących mignęła mi znajoma postać pewnego Michała. Ale nie byłam pewna, bo maseczka przesłaniała jego twarz. Weszłam w sklepową alejkę, żeby się upewnić, że to na pewno Michał.

Tak, to Michał Rakowski. Dzień stał się od razu lepszy.

Bardzo dawno nie widziałam naszego absolwenta. Nie zmienił się, nadal jest bardzo młody i spokojnie mógłby wrócić do klasy maturalnej.

Po pierwszym zdjęciu wybrał inne tło. Uznał, że lepszy będzie dział z papierem toaletowym. Chyba zawsze miał przewrotne poczucie humoru.

W szkole Michała znali wszyscy – brał udział w szkolnych uroczystościach, reprezentował szkołę na Młodych Talentach, był konferansjerem na 50-leciu Norwida. Należał też do grupy teatralnej Kur zapiał, prowadzonej przez panią Magdalenę Mrowiec (również norwidowską absolwentkę).

Utalentowany, wrażliwy, a do tego sympatyczny. Jako uczeń także się wyróżniał i na koniec roku mógł pochwalić się dobrym świadectwem. Ideał po prostu.

Michał pozdrawia wszystkich, ale najbardziej Magdę Olszynkę. A ja dołączam się do pozdrowień. Magdy też dawno nie widziałam. Szkoda.

 

Zdjęcia Michała z archiwum blogu. Na 1. jest jeszcze licealistą, na następnych – już absolwentem.

Można Michała sprzed paru lat zobaczyć na własne oczy w tym filmiku.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, artysta, pozdrowienia, spotkania | Otagowano | Dodaj komentarz

Mikołaje są na świecie, 6 grudnia

Nie czekałam dziś na Mikołaja.

 

Uznałam, że najlepszym prezentem mikołajkowym będzie spacer na Paprocanach.

Patrzę w niebo i podziwiam fantastyczne chmury.

 

Patrzę w dół i widzę lekko zmrożone jezioro, a na nim tajemnicze znaki. Na powierzchni utrzymują się gałęzie.

Dzięcioł w drzewo stukał, jak w wierszu K.I. Gałczyńskiego.

 

I nagle zobaczyłam grupkę roześmianych Mikołajów i Mikołajek. Byli tak sympatyczni, że zapytałam, czy mogę im zrobić zdjęcie.

Dowiedziałam się, że przyjechali na rowerach i należą do KTK GRONIE (rozwinięcie skrótu – Klub Turystyki Kolarskiej).

Zabawili się dzisiaj w Mikołajów i rozdawali cukierki dzieciom. Ja też dostałam dwa cukierki, jeden dla mojego dziecka. Co prawda, mój syn jest już dorosły, ale na pewno się ucieszy.

Okazało się, że w tym świetnym towarzystwie jest dwoje rodziców, których dzieci są absolwentami Norwida.

Mama Weroniki Marcisz powiedziała już na wstępie, że kogoś jej przypominam. Nic dziwnego, byłam wychowawczynią jej córki i z rodzicami spotykałam się na wywiadówkach. Weroniko, pozdrawiam Cię serdecznie!

Wszyscy bardzo pozytywnie wypowiadali się o naszej szkole, co było dla mnie szczególnie miłe.

Pan Stanisław Bajda (pierwszy z prawej na zdj. 1 i 3) powiedział, że z tej mikołajkowej imprezy wrzuci film  na swojego Facebooka i będzie można go obejrzeć.

Tak mi się ciepło zrobiło na sercu, że jednak spotkałam dzisiaj Mikołaja. I to nie jednego. Podoba mi się, że bohaterowie tego wpisu bezinteresownie zorganizowali akcję, dzięki której świat zrobił się lepszy.

Też jestem na jednym zdjęciu. W ten sposób również stałam się częścią tej historii. Łatwo mnie poznać, bo nie mam czerwonej czapki.

 

A to prezent dla wszystkich – cytat z „Kordiana” J.Słowackiego.

„Spojrzę… Ach! pod stopami niebo i nad głową
Niebo… Zamknięty jestem w kulę kryształową.”

Nie potrafiłabym w ten sposób opisać swoich zdjęć, więc wykorzystuję słowa poety.

Opublikowano paprocany, spotkania, Tychy | Dodaj komentarz

lekkie zdziwienie – zdjęcie z piwem?

Jakie to dziwne. Nasi uczniowie tak szybko dorastają.

Absolwent Jarek Gracka napisał już wcześniej  o sobie i przesłał parę szkolnych zdjęć.

Zastanawiałam się, jak wygląda dorosły Jarek. I teraz już wiem.

Jarek skrupulatnie opisał zdjęcia –

na zdjęciu na plaży jestem ze swoją żoną Małgorzatą w Świnoujściu, grudzień 2019
na ostatnim zdjęciu jestem sam na spacerze po Cielmicach, chyba w lipcu tego roku

Szkoła tworzy przyjaźnie. Miło pomyśleć, że po ukończeniu Norwida ludzie nadal chcą się ze sobą spotykać.

Widywałam ich na lekcjach polskiego przez cztery lata prawie codziennie. W pamięci mam  wizerunek chłopców w wieku licealnym.

Przez chwilę chciałam się oburzyć: jak to? zrobili sobie zdjęcie z piwem? I dotarło do mnie, że to dorośli mężczyżni jednak.

Pozdrawiam wszystkich.

Oddaję głos Jarkowi –

na zdjęciu tym, słabej jakości, jestem ze Sławkiem Białożytem w sierpniu 2019 w Pradze, przy okazji koncertu Metalliki
na tym grupowym z piwem – to Sól w Beskidzie Żywieckim, listopad 2019, od lewej ja, Tomek Magiera, Tycjan Janik. Z przodu Tomek Duda.

Jarek przekazał mi jeszcze taką wspaniałą informację o sobie:  rozpocząłem studia psychologiczne w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu. Na razie, niestety, wszystko zdalnie. To nie wszystko. Rektor zaproponował mu prowadzenie konwersatorium monograficznego dla studentów prawa z zakresu prawa wyborczego. Jarek napisał, że jest zaszczycony i przerażony jednocześnie, bo nigdy żadnych lekcji nie prowadził. Martwi się, że na zajęciach zdalnych nie będzie widział reakcji studentów. Na razie studiuje podręczniki politologiczne.

Wydaje mi się, Jarku, że jesteś stworzony do takiej pracy. Trzymam kciuki.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, wspomnienie | Otagowano | 1 komentarz

kropka nienawiści

Naprawdę nie wiedziałam, że w komunikacji internetowej używana jest kropka nienawiści.

Wszystkie kropki, które stawiam, są pozbawione negatywnych emocji. To po prostu koniec zdania.

Czasami używam wielokropka. Mam nadzieję, że nikt nigdy nie odebrał tego jako eskalacji nienawiści.

Taka niepozorna kropka, a może zniszczyć międzyludzkie relacje.

Jeżeli ktoś przesyłał mi kropki nienawiści, to, na szczęście, tego nie dostrzegłam.

Ciekawe, czy przecinek też ma dodatkowe, ponadinterpunkcyjne  znaczenia?

—————–

Dobrze, że to tylko kropka, a nie całe zdania.

Opublikowano takie sobie uwagi | Dodaj komentarz

spotkanie z Mikołajką z Norwida, 28 listopada

W tyskim centrum handlowym Gemini sporo ludzi, ponieważ na nowo otwarto sklepy po dwóch tygodniach od ich zamknięcia. Black Sobota – wszędzie przeceny i promocje.

Dekoracje świąteczne – błyszczące, śliczne, biżuteryjne, nowobogackie. Pasują do tego miejsca.

Pomyślałam sobie, że wśród tych świecidełek brakuje mi człowieka, z którym mogłabym porozmawiać.

Mignęło mi coś czerwonego. Mikołaj?

Raczej szczuplutka Mikołajka w czerwonym kubraczku.

 

A to pani Grażyna Piwowarczyk. Norwidowska absolwentka i nauczycielka. Naprawdę ucieszyłam się bardzo z tego spotkania.

Pani Grażyna powiedziała, że tęskni za swoimi uczniami i normalnymi zajęciami w szkole. Pozdrawia serdecznie swoich wychowanków i nauczycieli. Wszystkim życzy zdrowia.

Rozejrzałam się wokół i uznałam, że świąteczne ozdoby nie są takie złe. A może nawet eleganckie?

Zmieniam zdanie – dekoracja galerii jest ciekawie zaprojektowana, nowoczesna i konsekwentna. Błyszczy, ale nie wygląda tandetnie.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, nauczyciele, pozdrowienia, spotkania, Tychy | Otagowano | Dodaj komentarz

kto jest na tym zdjęciu? wspomnienie o pani Bogusławie Żukowskiej

Pani Joanna Rozmus odszukała zdjęcie, na którym została uwieczniona razem ze swoimi nauczycielkami. Zamyśliła się, spoglądając na zdjęcie sprzed lat.

Oddaję głos pani Joannie.

***

Jest to zdjęcie z obchodów 40-lecia liceum, zrobione w Teatrze Małym, gdzie odbyły się oficjalne uroczystości.

Pierwsza od lewej to właśnie Pani Profesor Bogusława Żukowska, nauczycielka biologii w Norwidzie od 1970 r aż do emerytury, a nawet dłużej na niepełnym etacie (do pocz. lat 90 tych).

W początkach lat 70-tych uczyła m.in. moją klasę… Była bardzo wymagająca i nie bardzo nam się to podobało, zwłaszcza, że nikt nie zdawał biologii. Buntowaliśmy się przeciw jej wymaganiom, a zwłaszcza studiowaniu sławnej cegły z biologii autorstwa Claude Villeego. Ale ostatecznie jakoś wszyscy skończyliśmy liceum.

Po paru latach wróciłam do Norwida jako nauczycielka i zostałam wychowawczynią klasy biol-chem, w której, oczywiście, uczyła pani Bogusia (teraz już była moją koleżanką nauczycielką). I historia się powtórzyła, znów „mordowali Claude Villeego, znów narzekali, ale w spotkaniach po latach przyznawali, że te wymagania pani profesor Żukowskiej pozwoliły się chętnym dostać bez większych problemów na medycynę, biologię czy weterynarię. I tak mówiły następne klasy przez nią uczone. Miała, o ile pamiętam, kilku uczniów finalistów i laureatów Olimpiady Biologicznej, choćby z mojej klasy, gdzie byłam wychowawczynią – Janinę Kokoszkę.

Była surowa i wymagająca, nie spoufalała się z uczniami, ale poprzez swoją wiedzę i konsekwencję w nauczaniu osiągała sukcesy.

Wraz z jej śmiercią odszedł kolejny pedagog z początków liceum..

A wracając do zdjęcia, pierwsza z prawej to Pani Profesor Anna Milak, nauczycielka historii, a w środku – ich uczennica, a potem koleżanka w pracy – Joanna Rozmus, nauczycielka historii.

***

Dziękuję bardzo za to wspomnienie.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, nauczyciele, wspomnienie | Otagowano , | Dodaj komentarz

wspomnienie o pani Bogusławie Żukowskiej

W imieniu swojej klasy napisał norwidowski absolwent Krystian Magiera. Przesłał także zdjęcia ze spotkania klasowego. Bardzo dziękuję.

***

W listopadowy poranek na cmentarzu na Wartogłowcu pożegnaliśmy naszą Panią Profesor „od biologii” i naszą wychowawczynię Bogusławę Żukowską.
Dzięki Niej wielu z nas zainteresowało się naukami przyrodniczymi, wystartowało w olimpiadach biologicznych, wybrało studia wymagające zdania egzaminu z biologii.

Pani Profesor znana była ze skutecznego przygotowywania do zdania egzaminu na medycynę i nie tylko. Zaś historie związane z hodowlą patyczaków, myszek i chomików oraz słynne krzyżówki genetyczne przeszły do legend Norwida.

Niezwykle zapobiegliwa o swoich wychowanków, dyskretna co do historii ich życia, a wspierająca w trudnych sytuacjach.

Dumna z osiągnięć wychowankow i zainteresowana ich dalszymi losami.

Szkolnie rozstaliśmy się z Panią Profesor po naszej maturze w 1976 roku. Nasza klasa spotyka się co pięć lat i profesor Żukowska zawsze przyjmowała nasze zaproszenie na kolejne spotkania. Ostatnie nasze wspólne spotkanie trwało długo poza oficjalną częścią imprezy.

Niestety, na kolejnym spotkaniu w przyszłym roku zabraknie naszej wychowawczyni.

IVB (1972-1976)

 

———————

 

Wzruszyło mnie to uczniowskie pożegnanie.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, smutek, wspomnienie | Otagowano , | Dodaj komentarz

zmarła pani Bogusława Żukowska

20 listopada zmarła norwidowska legendarna nauczycielka biologii – pani Bogusława Żukowska.

Oddaję głos pani Emilii Czapli, którą poprosiłam o wspomnienie, ponieważ była uczennicą pani Żukowskiej, a później także koleżanką w pracy.

***

Dzień smutny, coraz więcej znajomych przychodzi pożegnać na tym świecie.
Znalazłam zdjęcie  ze spotkania pani Bogusławy Żukowskiej z absolwentami po 30 latach od matury, rocznik 1972-1976, profil matematyczno-fizyczny.

Była bardzo wymagającą nauczycielką, przygotowywała uczniów do matury i egzaminów wstępnych na kierunki: medycyna, farmacja, biologia i pokrewne. Wszyscy uzyskiwali bardzo wysokie noty, wielu uczniów przygotowała do samodzielnej pracy naukowej,.
Miała olimpijczyków, złotych medalistów Międzynarodowych Olimpiad Biologicznych.

Była bardzo pracowita, pamiętam, na długich przerwach na korytarzu lub w swojej pracowni przepytywała uczniów przygotowujących się do konkursów lub egzaminów.

Była bardzo sprawiedliwa, miała rozległą wiedzę, była dla nas wzorem pedagoga poświęcającego swój czas i energię nam, swoim uczniom. Miała tę satysfakcję, że w każdym roczniku, który uczyła, kończyło studia kilku lekarzy. Wielu z nich ma tytuły naukowe.

Dziękujemy pani, nie zapomnimy tych lekcji, klasówek i odpowiedzi na zadawane trudne pytania.

Pani kres drogi nadszedł, wierzę, że spotkamy się po drugiej stronie.

***

Chciałabym dodać parę słów od siebie do tego wspomnienia.

Pracowałam z panią Bogusławą Żukowską przez dwa lata. Należała do grupy starszych nauczycieli, którzy uczniom nie pobłażali. My, młodsi, byliśmy już trochę inni.

Ale pamiętam taką sytuację: pani Żukowska jest bardzo zdenerwowana, ponieważ jej klasa zdaje maturę z polskiego i ona boi się, że niektórzy jej uczniowie mogą nie zdać. Była bardzo przejęta, wypytywała nauczycieli, co sądzą o tematach maturalnych, powtarzała: oni są tacy pracowici, tak dużo się uczyli. Naprawdę, zależało jej na uczniach. Bardzo!

Ostatni raz rozmawiałam z panią Żukowską w Teatrze Małym na 50-leciu naszej szkoły w 2013. Bardzo jej się podobała cała uroczystość. Spotkała swoich kolegów i koleżanki z pokoju nauczycielskiego oraz wielu swoich uczniów.

Właśnie taką uśmiechniętą Ją zapamiętam.

———————-

I jeszcze warto zajrzeć tutaj. To historia o tym, jak inaczej oceniamy nauczyciela jako ludzie dorośli. Kochamy i wspominamy wymagających belfrów, takich jak pani Żukowska.

Opublikowano nauczyciele, smutek, wspomnienie | Otagowano | Dodaj komentarz