piękna szkoła, 20 listopada

Dzisiaj pójdę do mojej pięknej szkoły. Odczuwam lekki niepokój. Może nikt mnie już tam nie zna? A może ja nie zobaczę żadnej znajomej twarzy i zabłądzę gdzieś wśród korytarzy?

 

Wczesnym rankiem podziwiam złocisty wschód  słońca.

Przygotowuję się do wyjścia z domu i nie umiem zrozumieć jak przez tyle lat udawało mi się dotrzeć do szkoły na ósmą albo jeszcze wcześniej.

Na szczęście nie muszę przyjść punktualnie.

 

Nareszcie widzę wspaniały  norwidowski budynek, a nad nim błękitne niebo.

A w szkole…

 

Pani Mariola Domider uczy matematyki. Spotkałyśmy się na studniówce oraz na Młodych Talentach. Nie znamy się zbyt dobrze, ponieważ pani Mariola przyszła do naszej szkoły wtedy, kiedy ja już odeszłam. Ale słyszałam o niej wiele dobrego.

Dzisiaj dowiedziałam się, że pani z matematyki wcześniej pracowała w tyskim gimnazjum nr 1, a jeszcze wcześniej w szkole średniej w Częstochowie.

Powiedziała, że matematyka to przedmiot dla leniwych, ale myślących. Najbardziej lubi, kiedy uczniowie  rozwiązują zadania przekrojowe.

Myślę, że niedługo będę miała okazję napisać więcej o pani Domider.

 

Panią dyrektor Małgorzatę Leszczyńską-Kloc zastałam w dobrym zdrowiu i pogodnym nastroju. Zwróciła moją uwagę na nowy element dekoracyjny sekretariatu – obrazek z tulipanami. Wydaje mi się, że kwiecista, elegancka sukienka pani dyrektor bardzo ładnie z nim koresponduje.

 

Przy drzwiach wejściowych dyżuruje  młodzieńcza (jak zawsze) pani Joanna Sobieska. Nikt z uczniów nie powinien opuszczać szkoły w czasie przerwy. Chyba, że skończył/a zajęcia.

 

Jak to miło znowu na korytarzu spotkać moje cudowne koleżanki Alicję Pośpiech i Jolę Wilkosz. Na szczęście rozpoznały mnie jeszcze. Wydawało mi się, że może nawet się ucieszyły.

 

W bibliotece pani Ewa Kubas układa puzzle. Podobno jest to ulubione zajęcie dla wielu osób od września.

Mogłyśmy z Ewą godzinami wspólnie o czymś dyskutować i mieć zupełnie inne zdanie na dany temat, a pomimo to nadal się kumplować.

 

Pani Alina Czarnota, moja wspaniała następczyni. Cieszę się, że to ona pracuje w norwidowskiej bibliotece, tworząc niezrównany klimat sympatii dla bliźniego. I tak pięknie zachęca do czytania!

 

Mignęła między półkami urocza dziewczyna w akwamarynowej sukience. Dowiedziałam się, że jest to pierwszoklasistka Kinga Zaborowska. Włożyła tę malowniczą kreację z okazji 30. rocznicy podpisania konwencji o prawach dziecka. Pan Michal Glenszczyk, jako opiekun samorządu szkolnego, zaproponował, aby uczcić ten dzień niebieskim kolorem.

Dlatego też pani Alina przyszła dzisiaj w niebieskich spodniach.

 

Za oknem biblioteki – bez zmian. Cmentarz.

 

Pani wicedyrektor Miłosława Szewczyk prezentuje się, chyba nieświadomie, jako norwidowska Mona Lisa (zwróćcie uwagę na ułożenie rąk). Na szyi nosi oryginalny, przepiękny naszyjnik.

Swój gabinet pani wicedyrektor przyozdobiła obrazem przedstawiającym dmuchawce. Uwielbiam te rośliny, symbolizujące ulotność chwili.

 

Gdy rozmawiałam z panią Miłosławą, wszedł do gabinetu pan Piotr Rosiak z miną pod tytułem „od rana mam dobry humor”.  Powiedziałam mu, że niedawno spotkałam jego córkę Olę, nauczycielkę w SP nr 19. Nauczycielstwo bywa tradycją rodzinną.

 

Musiałam porozmawiać z panem Krzysiem Rdzankiem o tegorocznym grzybobraniu. Nie ma w tej szkole, a może nawet w Tychach, albo i w Polsce, większego miłośnika zbierania grzybów niż pan Krzysztof. Na pewno zawsze umie odróżnić grzyby jadalne od trujących. Nie to co ja.

 

Właściwie już wychodząc, spotkałam panią Joannę Rozmus, która przyszła na lekcję historii do pana Tomasza Ślusarczyka, aby  opowiedzieć o historii II LO. To będzie ciekawa lekcja.

 

Pan Sławek Cyran opiekuje się pierwszoklasistą Michałem Stankiewiczem.

Michał powiedział, że jego mama jest absolwentką Norwida i ja byłam jej wychowawczynią.

A mama nazywała się Agnieszka Fornalczyk i pisała wiersze.

Spotkałam Agnieszkę (obecnie Stankiewicz) przed laty, kiedy z małym Michałem szła w kierunku Hotelowca. Obydwoje byli tacy sympatyczni. Zrobiłam im wtedy zdjęcie do gazety szkolnej, którą prowadziłam.

Spotkanie z dużym Michałem to naprawdę piękne wydarzenie. Pozdrawiam Cię, Agnieszko.

 

Próbuję sobie obrzydzić naszą szkołę. Mówię sobie: ta szkoła jest paskudna, uczniowie na pewno się nie uczą, a nauczyciele – szkoda gadać.

Ale to nie pomaga. Czasami nadal tęsknię za szkołą. Pozdrawiam wszystkich.

Najdziwniejsze jest to, że nigdy nie znosiłam dźwięku szkolnego dzwonka. Teraz myślę, że brzmiał jak anielski śpiew.

Ten wpis został opublikowany w kategorii biblioteka, moda norwidowska, nauczyciele, piękna szkoła, życie szkoły i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.