historyjki szkolne – prawdziwe, część 1

W szkole zawsze się coś dzieje. Trudno przewidzieć co się wydarzy w danym dniu nawet wtedy, kiedy wszystko jest zaplanowane.

Przypominam sobie różne szkolne sytuacje, raczej te zabawne.

Postanowiłam o nich napisać.

Układ nie jest chronologiczny i na pewno będzie dalszy ciąg.

 

1
Uczniowie zapytali mnie kiedyś na lekcji – do jakiego liceum pani chodziła? Do Norwida czy do Kruczka? Powiedziałam zgodnie z prawdą – uczyłam się w Bieruniu. Usłyszałam głośny wyraz niezadowolenia – eeee w Bieruniu?
Bardzo lubiłam swoją szkołę i mam mnóstwo fajnych wspomnień z czasów licealnych. Ale moi uczniowie byli wyraźnie rozczarowani.

2
Od pewnego czasu na lekcjach polskiego pewien uczeń włączał się w dyskusję i zawsze miał diametralnie inne zdanie niż moje. Bardzo mnie to dziwiło, bo wcześniej nie odzywał się wcale.
Jego kolegom to się podobało – wyrastał sobie na buntownika. Zauważyłam, że mój adwersarz odzywa się tylko wtedy, kiedy ja już wypowiem swój sąd, że na przykład coś jest zielone. Wiadomo było, że dla niego będzie żółte albo czerwone.
Pewnego razu przed dyskusją zapytałam go co sądzi na dany temat. Powiedział, że nie ma zdania. No tak, czekał na to, co ja powiem, żeby mieć zdanie przeciwne do mojego. Taka to była taktyka.

3
Byłam wtedy wychowawczynią klasy humanistycznej, świetnej zresztą. Przyszła do mnie na przerwie nasza legendarna matematyczka Danuta Brzezińska i zapytała – wiesz jaki jest wzór na pole prostokąta?
Trochę się wystraszyłam, ale wiedziałam – a x b. Na to pani Danuta – nawet ty wiesz, a twoja klasa nie wie.
Naprawdę poczułam się winna, że na polskim nie omówiłam pola prostokąta. A poza tym ubodło mnie to sformułowanie „nawet ty”. Sugerowało, że poloniści z matematyki nie wiedzą po prostu nic.

4
Pewnego razu doszłam do wniosku, że powinnam pójść na długi urlop. Na lekcji polskiego omawiałam „Janka muzykanta” Sienkiewicza. Mówiąc o niedoli tytułowego bohatera, tak się wzruszyłam, że musiałam na chwilę wyjść z klasy. Uczniów to raczej rozśmieszyło.

5
Często przed rozpoczęciem omawiania nowej lektury prosiłam uczniów, aby wypowiedzieli o niej swoje zdanie. W pewnej klasie uczniowie mieli powiedzieć co sądzą o „Panu Tadeuszu”. Tak się zdarzyło, że zaczęli mówić chórem. Jeden chłopak nieco się spóźnił i jego opinia zabrzmiała głośno i wyraźnie w powstałej ciszy – „Pan Tadeusz” jest zajebisty.

6
Pewien uczeń napisał w domu piękne wypracowanie. To było w czasach przed ściąganiem z Internetu. Wcześniej pisał o wiele gorzej, więc nie uwierzyłam, że nagle napisał wyjątkowo i rewelacyjnie. Chłopak zaklinał się, że praca jest samodzielna. Nawet na wywiadówce jego mama powiedziała, że on to sam pisał, bo nikt z rodziny tak dobrze nie pisze. Do tej pory nie wiem jak było naprawdę. Nigdy już niczego tak dobrego nie stworzył, ale może wtedy akurat miał natchnienie?

7
Przez jakiś czas uczyłam i pracowałam w bibliotece. Raz pomyliły mi się godziny i nie poszłam na lekcję, bo wydawało mi się, że właśnie mam dyżur w bibliotece. Klasa, którą miałam uczyć, przesiedziała cichutko całą godzinę. Na moje pretensje, że nikt po mnie nie przyszedł, usłyszałam – uznaliśmy, że jest pani bardzo zajęta i nie chcieliśmy przeszkadzać. Tak się o mnie martwili.

8
Pisałam wtedy piórem wiecznym. Umazałam sobie twarz atramentem. Prowadziłam lekcję i nikt mi nie powiedział, że pomalowałam się na niebiesko. Uczniowie uśmiechali się do mnie, a mnie się wydawało, że po prostu mnie lubią. Później powiedzieli, że w tym kolorze było mi bardzo do twarzy.

9
Chciałam kiedyś wejść do pokoju nauczycielskiego, ale zapomniałam klucza. Zapukałam. A ktoś ze środka powiedział „proszę!”. Dowcipniś jakiś.

10
Był taki program telewizyjny – talent show „Debiut”. Uczestnicy mieli zaprezentować talent aktorski, a wygraną była rola w popularnym serialu. Jeden z uczestników mówił Inwokację. Był w płaszczu, ale prawie zaraz na wstępie go zdjął. Wszystkich zamurowało, bo pod płaszczem był całkiem goły. Poszedł na całość. Okazało się, że to był norwidowski absolwent, mój sympatyczny uczeń. Mówił całkiem nieźle, w końcu recytował kiedyś ten fragment na lekcji polskiego. Ale nie przeszedł dalej.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii uśmiech, wspomnienie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.