pożegnania, 22 czerwca

Pożegnania są dla mnie bardzo trudne.

 

Wszystkim absolwentom życzę powodzenia i miłych norwidowskich wspomnień.

Wszystkim norwidowskim artystom życzę, żeby nigdy nie utracili poczucia humoru, wyobraźni i dystansu względem siebie i całego świata.

 

Uczniom i uczennicom 2a życzę nieustającej miłości do matematyki.

 

Uczniom i uczennicom 2b życzę świetnej znajomości języków obcych i radosnego zgłębiania wiedzy biologiczno-chemicznej.

 

Uczniom i uczennicom 2c życzę wielu emocji i humanistycznej fantazji.

Wszystkim drugoklasistom, którzy po wakacjach będą już trzecioklasistami, życzę wspaniałej studniówki i świetnie zdanej matury.

A pierwszaki niech się uczą pilnie

 

Dziękuję za wszystkie miłe słowa i upominki. Zamieszczam zdjęcia magicznych prezentów wyczarowanych przez 2c.

 

Michał Nowak i Julka Futerska zaśpiewali dla mnie piosenkę o opuszczeniu domu. Trochę mnie to psychicznie rozstroiło. Jak zwykle pani Małgorzata Leszczyńska-Kloc przywróciła mi pogodny stan ducha.

 

Moim koleżankom i kolegom z pokoju nauczycielskiego dziękuję za kameralne pożegnanie. Nie zamieszczam zdjęć, bo byłam zbyt wzruszona, żeby je zrobić, uwieczniłam jedynie pana Grzegorza Hryniewieckiego z aparatem fotograficznym.

Dla mnie wszyscy z Norwida są jedyni i niepowtarzalni. Dlatego pisałam o nich, robiłam im zdjęcia i filmowałam. Żeby nikt o nich nigdy nie zapomniał.

Czego żałuję?

Żałuję, że nie będę obserwować zmagań maturzystów, że nie zdążyłam poznać uczniów, którzy właśnie przeszli do drugiej klasy, że nie będę biegać z aparatem fotograficznym i szukać ciekawych sytuacji na blog. Że nie będę przygotowywać uroczystości szkolnych. Będzie mi brakowało spotkań i rozmów w bibliotece, szkolnej atmosfery. Interpretowanie wierszy z uczniami też było fajne. Lubiłam również czytanie poezji i prozy uczniowskiej. Chciałam nagrać serial o uczuciowych problemach norwidowców, ale się nie udało.

Najbardziej żałuję trzech rzeczy –

Bardzo lubiłam naszą legendarną woźną Marysię. Była osobą niezmiernie życzliwą i pomocną w trudnych sytuacjach. Rzadko ją widywałam, kiedy przeszła na emeryturę. Obiecałam sobie, że ją odwiedzę przed świętami. Przecież mieszkała w szkole. I nie zdążyłam. Pani Marysia  zmarła parę dni wcześniej przed moją zaplanowaną wizytą. Do tej pory mam wyrzuty sumienia.

W pewien piątek po lekcjach przyszedł do biblioteki pan Paweł Lipiec, który uczył w naszej szkole biologii. Powiedział, że chciałby napisać coś do gazetki szkolnej (którą ówcześnie prowadziłam), fascynował się wtedy zdjęciami spod mikroskopu. Zrobiłam mu zdjęcia jak schodzi ze schodów. W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że Paweł nie żyje. Wiem, że niczego by to nie zmieniło, ale żałowałam, że nie powiedziałam mu czegoś miłego na odchodne.

Trzy lata temu w czerwcu po zakończeniu roku szkolnego, najwięcej radości i energii miała w sobie polonistka Aneta Swoboda. Przez cały rok obiecywałyśmy sobie, że Aneta zagra role bohaterek lektur szkolnych, a ja to nagram. Nie było czasu. 20 lipca Aneta zmarła. Jutro obchodzimy trzecią rocznicę jej śmierci.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.