co z blogiem?

Co będzie z blogiem?

To pytanie najczęściej mi zadawano ostatnimi czasy.

Założyłam ten blog 5 lat temu jako kontynuację szkolnej gazety Nasza szkoła przy cmentarzu, którą prowadziłam przez 6 lat.

Jako, że niewiele wiedziałam o prowadzeniu blogu, to robiłam wpisy prawie codziennie. Starałam się, aby przekazywane informacje były pogodne i sympatyczne.

Zależało mi przede wszystkim na przedstawieniu uczniów i nauczycieli. Chciałam, żebyśmy wszyscy się znali. Zdołowała mnie sytuacja, kiedy nikt nie umiał rozpoznać dziewczyny ze zdjęcia, pomimo że była już w maturalnej klasie. W końcu ktoś sobie przypomniał, że chodzi z nią na jakieś zajęcia, ale i tak nie wiedział jak się nazywa.

Bywają w szkole smutne i stresujące momenty. Blog miał pokazywać tę jaśniejszą i zabawniejszą stronę życia. Wyobrażałam sobie, że po latach z sympatią będziemy wspominać miłe chwile.

Wiadomo, że po odejściu ze szkoły nie mogę prowadzić takiego blogu jak dawniej – z samego wnętrza.

Po informacje na bieżąco odsyłam do następujących stron –

oficjalna strona szkoły

Facebook Norwida

norwidowski Instagram

 

Wspomnień należy szukać tutaj –

wcześniejsze wpisy na blogu /  wrzesień 2013  – październik 2017

norwidowskie filmy na Youtube

archiwum

 

Zamierzam od czasu do czasu przekazywać informacje o ludziach z Norwida – jeżeli ich spotkam.

Proszę się nie obawiać, nie będę nikogo zmuszać do występowania na blogu. Ale będzie mi bardzo miło, jeżeli ktoś się zgodzi.

Mam zamiar zająć się montowaniem filmów, które czekają na swoją kolejkę. Będzie je można zobaczyć na Youtube.

Pozdrawiam wszystkich. Urszula Sojka.

Dodam jeszcze, że nigdy nie przypuszczałam, że zostanę szkolną blogerką. Bardzo mnie stresowało to określenie. A youtuberka? – jeszcze gorzej.

Opublikowano takie sobie uwagi | Otagowano | 3 Komentarze

kto biega na Paprocanach?, 9 lutego

Na pewno wszyscy się domyślają.

W tym czasie, kiedy wsłuchiwałam się w szum wody i podziwiałam kaczki, po paprocańskich ścieżkach biegała nasza norwidowska sportsmenka – pani Danuta Brzezińska.

Uśmiechnęła się i pomachała mi ręką. I pobiegła dalej.

Jestem pełna podziwu.

————-

Przy okazji może napiszę, co dzieje się na Paprocanach.

 

Stado kaczek zebrało się w jednym miejscu, aby obserwować ludzi, którzy przyszli tłumnie na niedzielny spacer.

 

Lód na jeziorze topi się, zamieniając się w rwące fale. Niezwykłe widowisko.

 

Bobry nie próżnują.

—————

Lubię tu przychodzić.

Opublikowano nauczyciele, paprocany, sport, spotkania | Otagowano | Dodaj komentarz

absolwent Jakub, 5 lutego

Po zakonczeniu przesłuchań do Młodych Talentów w Miejskim Centrum Kultury pojawił się nasz absolwent Kuba Maćkowiak. Ostatnio pisałam o nim w kontekście przedstawienia, które wyreżyserował i w którym występował.

Kuba przyszedł do MCK-u na próbę Teatru T.C.R.

Kuba powiedział, że u niego wszystko w porządku. Studiuje na Politechnice Śląskiej na wydziale matematyki stosowanej. I chyba nie boi się sesji.

Poza tym miewa się dobrze, o czym z radością wszystkich zawiadamiam.

I świetnie wygląda.

Pozdrawiam Cię, Jakubie. Szkoda, że nie wystąpisz na norwidowskich Młodych Talentach.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, spotkania, studia, uśmiech | Otagowano | Dodaj komentarz

kto wystąpi na Młodych Talentach 2020 ?, 5-6 lutego

Zanim odpowiem na pytanie zadane w tytule, przedstawię ważne wydarzenia, które pozwoliły wyłonić finalistów tegorocznej edycji Młodych Talentów.

Przez dwa kolejne dni specjalne komisje oceniały występy utalentowanej młodzieży. A działo się to w Miejskim Centrum Kultury w Tychach

.

5 lutego

Warto wiedzieć, ze osobą wszechogarniającą Młode Talenty jest w tym roku pani Grażyna Piwowarczyk. Dzięki niej wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Do środowej komisji zaprosiła pana Macieja Gruchlika (dyrektora MDK-u nr 1) oraz panią Jagodę Kozioł.

Jurorzy obserwowali bacznie to, co się dzieje na scenie. Uśmiechali się i czasami nawet kiwali głowami w takt muzyki. Bywali też poważni, a nawet smutni, bo występy wywoływały różne emocje.

Ani w jednym, ani w drugim dniu nie było sytuacji artystycznej powodującej rwanie włosów z głowy i zgrzytanie zębów.

Później dopiero zorientowałam się, że wielka trójka z komisji to absolwenci Norwida. Być może dlatego  tak dobrze im się współpracowało. A może to w ogóle nie miało znaczenia?

 

6 lutego

W czwartek do komisji pani Grażyna Piwowarczyk powołała następujące osoby: panią Magdalenę Michalak-Urbańczyk, panią Alinę Czarnotę i pana Michała Glenszczyka.

Wydawało się, że wszystkie utalentowane osoby wystąpiły dzień wcześniej i teraz będzie tylko coraz gorzej. Nieprawda. Każdy nowy występ budził konsternację w komisji, bo znowu na przesłuchania trafili wspaniali ludzie. I jak tu dokonywać wyborów?

Na pewno decyzje dotyczące finalistów Młodych Talentów podejmowano po wielu dyskusjach i zgodnie z własnym sumieniem. Na szczęście ja w tym nie musiałam uczestniczyć.

Gratuluję wszystkim, którzy brali udział w przesłuchaniach. Byliście naprawdę świetni.

 

——————

Oto finaliści 

 

Uczestnicy XXIX Wojewódzkiego Konkursu Artystycznego „Młode Talenty”, którzy zakwalifikowali się do finału kategorii scenicznej:

ADT – II LO Tychy; CRD Crew – I LO Tychy, II LO Tychy, ZS 1 Tychy;
Alicja Duczmal – ZSZ Oświęcim; Agnieszka Dziuk – II LO Tychy;
Natalia Komisarczyk – II LO Tychy; Mirela Kościańska – PZS Bieruń;
Wiktoria Marek – Szkoła Muzyczna; Przebarwienia – I LO Tychy, I LO Katowice;
Ewa Przybyszewska – SP 22 Tychy; Julia Przygocka – SP 22 Tychy;
Anna Rojczyk – II LO Katowice; Zuzanna Sobczyk – II LO Tychy;
Paulina Szczygielska – ZS 1 Tychy; Angelika Weszka – II LO Tychy;
Monika Wieczorek – III LO Katowice; Emilia Wojtaszek – LO Bieruń;
Julia Zawiślak – III LO Tychy; Emilia Zawiślak – II LO Tychy

 

Z finalistami spotkamy się 11 marca w Teatrze Małym o godzinie 10:00.

Ja już teraz wiem, że czekają nas niezapomniane przeżycia.

 

W konkursie biorą także udział uczniowie uzdolnieni plastycznie i literacko, ale ich prace są oceniane przez innych jurorów.

 

——————–

Pani Alina Czarnota wystąpiła w ślicznym różowym płaszczyku. Identyczny kolor wybrała sobie kolumna w MCK-u. Przypadek? Nie sądzę.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, konkursy, mck, młode talenty, taniec, Tychy, uśmiech, ważne wydarzenia, zainteresowania i pasje | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

spotkanie z pisarką Gabrielą Anną Kańtor w Orionie, 31 stycznia

Na zaproszenie pani Magdy Tymczak do Oriona przyjechała pisarka Gabriela Anna Kańtor, autorka trzech książek. Niedługo zostanie wydana następna.

Wiemy już, że jej ulubionym kolorem jest fiołkowy – okładki jej książek utrzymane są właśnie w tej tonacji.

 

Pani Gabriela Anna to osoba niezwykle miła i sympatyczna.

Podejrzewam, że jej ulubionym wzorem na sukienkach są kropki.

Wiem na pewno, że chodziła do Kruczka. Niestety.

Ale jej córka ukończyła naszego Norwida.

 

Czytelnicy przygotowują się do spotkania. Można zrobić sobie herbatę, zjeść ciasteczko i porozmawiać.

Pani pisarka z przyjemnością bierze udział w rozmowach. Żadnego piedestału ze sobą nie przyniosła.

 

Zróbmy sobie razem zdjęcie!

W tej imprezie wzięły udział aż cztery Anny.

 

Pani Magda przywitała pięknie panią Gabrielę Annę Kańtor. Tym razem oficjalnie.

Dowiedzieliśmy się, że osoba, która miała prowadzić spotkanie, zachorowała. Co postanowiła pisarka? Uznała, że sobie poradzi sama.

Byłam ciekawa, jak zaprezentuje się autorka powieści „Koronki z płatków  śniegu”, „Tańcząc na czubkach palców”, „Ławeczka księżnej Daisy”.

 

To był bardzo dobry pomysł. Pani pisarka potrafi ciekawie opowiadać.

Gabriela Anna Kańtor jest tyszanką. Wyprowadziła się z naszego pięknego miasta dobrych parę lat temu, ale Tychy pojawiają się w jej książkach.

Zawsze marzyła o pisaniu. I w końcu zaczęła pisać. Powiedziała – debiutowałam dosyć późno, ale poczułam się naprawdę bardzo szczęśliwa, kiedy wydawnictwo mg (z lampką) przyjęło moją pierwszą książkę. 

A potem zostały wydane następne powieści. Już trzecia z nich miała twardą okładkę, co było powodem do dumy.

Najważniejszym tematem wypowiedzi pani Gabrieli była postać księżnej Daisy, którą fascynuje się od dziecka. Z płomieniem w oczach oponowała przeciwko filmowi i serialowi Filipa Bajona, który przedstawił Daisy niezgodnie z prawdą historyczną.

Usłyszeliśmy, że Daisy była wyjątkową osobą, niekoniecznie dlatego, że piękna. Była wyczulona na ludzką biedę i krzywdę – założyła szkołę dla koronczarek, szkołę dla kalekich dzieci, w czasie I wojny pracowała jako sanitariuszka. I, oczywiście, dużo więcej dobrych uczynków ma na swoim koncie.

Gdyby ktoś wtedy wstał i powiedział coś złego o Daisy, to pewnie zostałby przez panią Gabrielę skazany na bolesne tortury.

Pan Ryszard Kańtor naraził się już swojej żonie, wiele razy pytając, dlaczego w książce „Ławeczka księżnej Daisy” nie ma zdjęcia jej męża. Zawsze słyszy odpowiedź – bo nie zasłużył. 

Opowieść o księżnej pani pisarka zakończyła słowami „była tak dobra, jak była piękna”. Zacytowała wypowiedź osoby, która znała księżnę osobiście.

 

Tak wielkie zaangażowanie emocjonalne pani Gabrieli Anny sprawiło, że słuchaliśmy jej opowieści z zapartym tchem.

Pani Ania Bejnarowicz wypowiedziała się o twórczości naszego gościa – przeczytała jej książki z ogromnym zainteresowaniem. Powiedziała – podobały mi się rozwiązania formalne, nietypowa kompozycja.

A potem podziwialiśmy przepiękną koronkową zakładkę wykonaną przez jedną z czytelniczek pani pisarki.

 

I nastąpiła niezwykła chwila. Usłyszeliśmy parę szczegółów dotyczących nowej książki pod obiecującym tytułem „Śląski kopciuszek”. Mam nadzieję, że szybko zostanie wydana. Autorka zdradziła nam, że bohaterami będą Karol Godula i jego wychowanka.

 

Pani Magda Tymczak podziękowała pani Gabrieli za przepiękną opowieść. Pisarka zaszczepiła w nas sympatię do księżnej Daisy. Zmusiła nas, żebyśmy ją polubili!

 

Pani Gabriela Anna Kańtor podpisuje książki. Każdy chce mieć z nią zdjęcie. Następują przytulania i pocałunki. Gorąca atmosfera się zrobiła. A rozgrzała ją wcześniej właśnie pani pisarka.

Szczególne są rozmowy pani pisarki Gabrieli Anny z panią pisarką Anną Piróg. Jej spotkanie autorskie odbędzie się 18 lutego o 17:30 w Orionie. A poprowadzi je pani Anna Bejnarowicz.

 

 

Mąż pani Gabrieli bardzo ją wspiera w czasie spotkań z czytelnikami. Przygotowuje zdjęcia, nagrywa.

Pan Ryszard powiedział o żonie – ja pierwszy odkryłem jej talent.

Poznali się w naszym tyskim Kruczku. I tak zostali razem. I to jest piękne.

————-

 

Jestem w trakcie czytania powieści „Koronki z płatków śniegu”. Bohaterka otrzymała przepis na pizzę od swojego kolegi Krzyśka Kańtocha. Ja też mam ten przepis od niego.

To książka, w której pojawiają się prawdziwe osoby, prawdziwe miejsca i bohaterowie.

Opublikowano artysta, klub orion, literatura, spotkania, zainteresowania i pasje | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

zaproszenie na walentynkowy wieczór – 13 lutego o 17:30 w Tęczy

Poetka Sława Sibiga zaprosiła mnie na walentynkowy wieczór poetycko-muzyczny do Tęczy. A ja przekazuję zaproszenie dalej. Wiem, kto wystąpi – warto przyjść.

Poniżej plakat.

Może spotkam kogoś z Norwida? Pozdrawiam. Urszula Sojka.

Opublikowano artysta, ogłoszenie | Otagowano | Dodaj komentarz

absolwentka Kasia, 30 stycznia

Ta wysoka zgrabna dziewczyna to Kasia Ojżanowska. Do swojego nazwiska dodała drugą część i nazywa się obecnie Ojżanowska-Kiełczewska. Ma dwoje dzieci.

Po latach spędzonych w liceum studiowała na wydziale budownictwa na Politechnice. Pracuje w MZUiM, cokolwiek ten skrót znaczy.

Spotkałyśmy się w Mediatece na wykładzie pani Agnieszki Kijas, bo Kasia jest jej koleżanką z pracy.

Uczyłam Kasię polskiego i byłam jej wychowawczynią w Norwidzie. Pamiętam spokojną, miłą uczennicę, niesprawiającą większych kłopotów. Wspomniałyśmy, oczywiście, całą klasę (matura 1997), w której dominowały i rządziły dziewczęta. Bo to ta sama klasa, do której chodziła też Ania Kroczek, którą ostatnio spotkałam. (Musiałabym sama sobie wstawić uwagę, że stylistyka w tych zdaniach szwankuje.)

Przywołałyśmy w pamięci dziewczęcy rozgardiasz, burzliwe kłótnie i uśmiechy na zgodę. To była szalona klasa. To był dla wielu czas beztroski i zabawy.

Gdyby ktoś wtedy nam powiedział, że Marcin Wojtyłko umrze tak młodo, nikt by nie uwierzył.Taki wesoły, chętnie żartujący chłopak? Nigdy!

Krótko rozmawiałyśmy, ale pewnie znowu kiedyś się spotkamy.

Kasia pozdrawia całą swoją klasę i wszystkich z Norwida.

Cieszę się z tego spotkania.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, spotkania, uśmiech, życie prywatne | Otagowano | Dodaj komentarz

czwartek z Agnieszką Kijas w Mediatece, 30 stycznia

Tym razem na show o malarstwie poszłam z buntem w sercu. Bo obrazy Jacksona Pollocka nie są prawdziwą sztuką. Słoń swoją trąbą mógłby namalować coś podobnego albo nawet ciekawszego. Takie właśnie było moje nastawienie.

Ale zacznijmy od początku.

 

Pani Agnieszka Kijas przebiega wdzięcznie z jednego miejsca na drugie. To spojrzy na stoliczek z laptopem, to nachyli się nad młodym pianistą Kubą Derejem, to jeszcze coś innego.

Oliwia, córka pani Agnieszki, jak zwykle rozdaje ulotki z dodatkowymi informacjami. Dzisiaj ma inną niż zawsze fryzurę i wygląda  malowniczo.

 

Wśród gości dostrzegam poetę Jacka Durskiego.

A także Kasię Ojżanowską, norwidowską absolwentkę i moją uczennicę. Napiszę o niej osobno.

 

Prowadząca spotkanie pani Kasia Kurasiewicz zawsze z niezwykłą sympatią wypowiada się o „czwartkach z paletą”.

 

Po raz pierwszy na spotkanie o sztuce przyszła moja koleżanka Basia Ząbroń. 

Patrząc na zdjęcia, dostrzegamy wizerunkowy kontrast. Basia – prezentuje się subtelnie, powiewnie i różowo. Kasia natomiast wygląda drapieżnie w czarnej wąskiej spódnicy. I dobrze, że ludzie nie ubierają się tak samo.

 

Pani Katarzyna Kurasiewicz zaskoczyła wszystkich. Na początku złożyła serdeczne życzenia  Oliwii, która właśnie dzień wcześniej miała urodziny. Z okazji tego święta (16 lat i 1 dzień) wszyscy zaśpiewali tradycyjne „100 lat”.

Oliwia nieśmiało podziękowała i na końcu rzekła – wspierajcie moją mamę w tym, co robi.

Fajnie mieć taką córkę.

 

No to zaczynamy!

 

Byłam ciekawa w jaki sposób Agnieszka Kijas zachęci mnie do twórczości Jacksona Pollocka.

A więc powiedziała, że wiele osób nie akceptuje obrazów tego malarza i najczęściej są to ludzie, którzy nie znają się na sztuce. Zabolało mnie to, bo ja się trochę znam i nie podobają mi się te bohomazy, które wyceniono na miliony dolarów.

Wsłuchałam się w tok opowieści pani Agnieszki, analizowałam obrazy pokazane w prezentacji zdjęć, obejrzałam fragmenty filmu biograficznego o malarzu.

Pollock był alkoholikiem, który nie potrafił wydostać się z nałogu, chociaż próbował. Chciał stworzyć coś wielkiego, coś nowego w sztuce. Podziwiał Picassa, ale go nie lubił, bo uznał, że  nie da się pójść dalej niż on.

Pollock kładł wielkie płótno na ziemi i rozchlapywał na nim farby. Ważny był dla niego akt twórczy, uważał, że jego rękę prowadzi jakaś wyższa siła. W jego obrazach można znaleźć przykryte farbą guziki, klucze, rozbite szkło. Nie chciał ilustrować rzeczywistości, chciał przekazywać uczucia, emocje. Wydaje mi się, że Pollock zastosował koncepcję powrotu do dzieciństwa – dzieci w swoich pierwszych obrazach operują plamą kolorystyczną, cieszą się, rozmazując kolejne farby. Z tym, że Pollock robił to świadomie (a może nie?). Pani Agnieszka Kijas powiedziała, że moglibyśmy spróbować kiedyś malować tak jak Pollock. Mnie by się to podobało. Już widzę, jak rozlewamy farby na płótnie, tworząc różne dziwne kształty.

Pani Agnieszka powiedziała, że lubi obrazy Pollocka, bo mają w sobie niezwykłą energię, która udziela się patrzącemu. Można te obrazy oglądać z daleka lub z bliska – po kawałku. Ponoć obcowanie z tymi dziełami daje wyjątkowe doznania.

Pollock zginął w wypadku samochodowym, a razem z nim młoda kobieta. Jest winien tej śmierci, bo to on prowadził po pijanemu auto. Zdobył za życia sławę, ale widocznie to było za mało, aby być szczęśliwym.

Na pewno inaczej patrzę teraz na jego malarstwo, ale to nie znaczy, że jestem jakoś wyjątkowo zachwycona. Uświadomiłam sobie, że jego obrazów nie można idealnie podrobić. Są jedyne i niepowtarzalne. A wydawałoby się, że tak łatwo je skopiować.

 

Pani Maria Bisztyga na pewno zrobi piękne zdjęcia z tego spotkania.

 

Pani Agnieszka prezentuje tomik tekstów pana Jacka Durskiego.

 

Kuba Derej gra swoją kompozycję. Jest to muzyka nastrojowa i po prostu piękna. Utalentowany chłopiec, brawo!

Pani Kijas po wysłuchaniu tego utworu nawiązała do twórczości Pollocka – każdy potrafi nacisnąć jeden klawisz pianina i otrzymać jeden konkretny dźwięk. Ale dzieło sztuki stworzy prawdziwy artysta. Każdy umie chlapnąć farbą na płótno, ale niekoniecznie powstanie z tego coś wyjątkowego.

 

Koleżanki  pani Agnieszki, z pracy,  przyszły na jej  wykład o sztuce, jedyny w swoim rodzaju. Uściskały ją – było to bardzo spontaniczne zachowanie, więc nie zdążyłam uwiecznić.

 

Gdzież matka i córka wędrują z tą walizką? Pewnie wrócą do domu.

 

Myślałam, że nic ciekawego mnie już nie spotka. A jednak.

Basia Ząbroń z wielką różową piłką uosabia radość życia.

Zapytałam, jak jej się podobało spotkanie. Powiedziała, że było super.

Ja też tak uważam. Obawiam się, że na normalnym wykładzie umrę z nudów.

—————-

Następny czwartek – 20 lutego.

———————

Dopisane później.

Właściwie to jest coś ciekawego w malarstwie Pollocka. Jak to było? Ekspresjonizm abstrakcyjny czy abstrakcjonizm ekspresyjny?

Opublikowano artysta, biblioteka, mediateka, sztuki plastyczne, urodziny, uśmiech, życzenia | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz