co z blogiem?

Co będzie z blogiem?

To pytanie najczęściej mi zadawano ostatnimi czasy.

Założyłam ten blog 5 lat temu jako kontynuację szkolnej gazety Nasza szkoła przy cmentarzu, którą prowadziłam przez 6 lat.

Jako, że niewiele wiedziałam o prowadzeniu blogu, to robiłam wpisy prawie codziennie. Starałam się, aby przekazywane informacje były pogodne i sympatyczne.

Zależało mi przede wszystkim na przedstawieniu uczniów i nauczycieli. Chciałam, żebyśmy wszyscy się znali. Zdołowała mnie sytuacja, kiedy nikt nie umiał rozpoznać dziewczyny ze zdjęcia, pomimo że była już w maturalnej klasie. W końcu ktoś sobie przypomniał, że chodzi z nią na jakieś zajęcia, ale i tak nie wiedział jak się nazywa.

Bywają w szkole smutne i stresujące momenty. Blog miał pokazywać tę jaśniejszą i zabawniejszą stronę życia. Wyobrażałam sobie, że po latach z sympatią będziemy wspominać miłe chwile.

Wiadomo, że po odejściu ze szkoły nie mogę prowadzić takiego blogu jak dawniej – z samego wnętrza.

Po informacje na bieżąco odsyłam do następujących stron –

oficjalna strona szkoły

Facebook Norwida

norwidowski Instagram

 

Wspomnień należy szukać tutaj –

wcześniejsze wpisy na blogu /  wrzesień 2013  – październik 2017

norwidowskie filmy na Youtube

archiwum

 

Zamierzam od czasu do czasu przekazywać informacje o ludziach z Norwida – jeżeli ich spotkam.

Proszę się nie obawiać, nie będę nikogo zmuszać do występowania na blogu. Ale będzie mi bardzo miło, jeżeli ktoś się zgodzi.

Mam zamiar zająć się montowaniem filmów, które czekają na swoją kolejkę. Będzie je można zobaczyć na Youtube.

Pozdrawiam wszystkich. Urszula Sojka.

Dodam jeszcze, że nigdy nie przypuszczałam, że zostanę szkolną blogerką. Bardzo mnie stresowało to określenie. A youtuberka? – jeszcze gorzej.

Opublikowano takie sobie uwagi | Otagowano | 3 Komentarze

absolwent Kuba Cz., 26 czerwca

Bardzo się zdziwiłam, gdy w centrum handlowym Gemini Park ktoś mi powiedział – dzień dobry. Wydawało mi się, że w maseczce jestem właściwie prawie niewidzialna. Czy można kogoś rozpoznać po oczach i czubku głowy?

 

A to był nasz absolwent Kuba Czuchowski. Wysoki, chyba jeszcze urósł od czasów licealnych. I pewnie prowadzi sportowy tryb życia. Pamiętam, że w Norwidzie grał w piłkę ręczną, w piłkę nożną i w koszykówkę – należał do drużyn reprezentujących szkołę.

To nie wszystko. Był artystą kabaretowym i rozśmieszał nas na szkolnych uroczystościach. A jak świetnie sobie poradził z funkcją konferansjera na Młodych Talentach! Jest stworzony do takich zadań.

Żeby nie było tak slodko, to jeszcze dodam, że Kubuś słynął ze swojego spóźnialstwa. Ale zawsze, kiedy był potrzebny, to pojawiał się w terminie. I podobno na studiach nie spóźnił się na żaden egzamin.

Kuba studiuje historię na UJ-ocie. Zaliczył właśnie drugi rok i uważa, że wybrał odpowiedni kierunek. Jego specjalizacja to archiwistyka. Jakoś nie wyobrażam sobie Kuby jako urzędnika. Ale pewnie się mylę. Po spokojnej pracy można uprawiac sport i szaleć do woli.

Spotkanie z Kubą uświadomiło mi, że czas szybko biegnie, uczniowie żyją swoim życiem. Ale w naszych wspomnieniach jest jeden wspólny motyw: lata spędzone w Norwidzie.

Kuba pozdrawia wszystkich. Powiedział, że norwidowskie czasy były po prostu piękne.

A ja mam szczęście, bo spotykam fajnych ludzi.

 

Opublikowano absolwenci ku pamięci, spotkania, studia, uśmiech | Otagowano | Dodaj komentarz

absolwent Mateusz, 24 czerwca

Idę sobie spokojnie paprocańskim chodniczkiem

I nagle na rowerze nadjeżdża prawdziwy nowidowski absolwent! Mateusz Gaweł.

I świat stał się piękniejszy.

Trudno zliczyć, ile razy pisałam o Mateuszu na blogu, kiedy był jeszcze uczniem naszego liceum.

Zasłużył na to.

Mateusz – humanista, Mateusz – aktor. A do tego świetny uczeń i skromny, miły chłopak. I oczytany. I ma poczucie humoru. Lubię rozmowy z Mateuszem.

Czasami myślę, że jest bohaterem jakiejś książki i nie istnieje naprawdę. Czy prawdziwi ludzie mają tyle zalet?

 

Ze zdziwieniem dowiedzialam się, że nasz absolwent jest już studentem trzeciego roku (filologia germańska z językiem szwedzkim). Zrobi licencjat i zacznie studia magisterskie.

Ostatnio zdawał egzaminy zdalnie z języka niemieckiego i szwedzkiego. Taki sposób zdawania egzaminów nie bardzo mu się podoba, ale cóż zrobić.

Pamiętam, jaki Mateusz był niezadowolony z przeprowadzki do Kobióra. Teraz bardzo lubi tam mieszkać. Czasami spotyka swoją polonistkę Magdalenę Michalak-Urbańczyk.

Wszystkiego dobrego, absolwencie Mateuszu!

Opublikowano absolwenci ku pamięci, paprocany, spotkania, uśmiech | Otagowano | Dodaj komentarz

uwaga na ropuszki

Byłam na Paprocanach i pierwszy raz zobaczyłam coś takiego na własne oczy!

Nad kałużą pochylały się dzieci i coś oglądały. Zaciekawiło mnie, co tam znalazły. Okazało się, że patrzą na maleńkie ropuszki, które próbują przejść przez ścieżkę. Z góry wyglądały jak wielkie muchy albo ciemne, skaczące kamyki.

Poszłam dalej, ale starałam się nie nadepnąć żadnej ropuszki. Miałam wyrzuty sumienia, bo pewnie wcześniej unicestwiłam ich parę.

Tą ścieżką szło wiele osób, jechali rowerzyści.

Mam nadzieję, że część ropuszek dotarła do swojego celu i wyrośnie na wielkie ropuchy, które zjadają muchy i inne owady.

Opublikowano paprocany, takie sobie uwagi | Dodaj komentarz

absolwent Michał, 21 czerwca

Spotkałam wczoraj na Paprocanach fajnego człowieka z Norwida. Zresztą to są najczęściej synonimy.

Fajny człowiek = II LO w Tychach.

 

Poznałam go z daleka.

Michał Majocha wygląda na kogoś zadowolonego z życia. Pewnie był nieco zmęczony po wycieczce rowerowej, którą sobie zafundował. Nie zważał na kunsztowny blotny tatuaż wymalowany na czole – pewnie rozchlapywał kałuże w czasie jazdy.

Zapytałam, czy długo jeszcze będzie zapuszczał brodę. Powiedział, że miał już o wiele dłuższą, ale przyciął. Pomyślałam sobie, że Michał wygląda jak wiking. Albo jak bosman.

Dowiedzialam się, że nasz absolwent będzie pracował w Teatrze Małym jako cieśla teatralny. Zazdroszczę mu. Wiem, że się nie nadaję do takiej pracy, ale bardzo mi się podoba. Podziwiam ludzi, którzy robią coś konkretnego.

Z pracy nauczyciela nigdy nie wiadomo co wyniknie.

Michał pozdrawia swojego polonistę Szymona Sojkę.

Cieszę się z tego spotkania.

Sprostowanie: Michał pracuje w Teatrze Małym od marca jako rzemieślnik teatralny.

Jakoś mi się pomyliło. Przepraszam.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, paprocany, spotkania | Otagowano | 2 Komentarze

skojarzenia

Po tegorocznej maturze z języka polskiego zaczęłam się zastanawiać, jak dużo z lektur zostaje na zawsze w głowach uczniów. Pewnie niewiele.

Postanowiłam sama spojrzeć na świat  przez pryzmat powszechnie znanej literatury.

Wygrywa Mickiewicz i „Pan Tadeusz”.

 

Już też i słońce wschodzi, krwawo się czerwieni (…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

——————

Lubię wschody słońca. Patrząc na nie, wiem, że świat nadal istnieje.

—————

Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!
Bo każda chmura inna (…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Chmura coraz gęstniała, zwieszała się niżej,
Aż jedną stroną na wpół od niebios oddarta,
Ku ziemi wychylona i wszerz rozpostarta,
Jak wielki żagiel, biorąc wszystkie wiatry w siebie,
Od południa leciała po niebie.(…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Chmurki wróżą pogodę, lekkie i świecące,
Tam jako trzody owiec na murawie śpiące,
Ówdzie nieco drobniejsze, jak stada cyranek.
Na zachód obłok na kształt rąbkowych firanek,
Przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy (…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Patrz na te chmury, co się kłębią w niebie,
Siostrzyce burz, niepogody!
Ileż w nich wichru, walki, męk, szału,
Pędu, wolności, swobody! (…) L. Staff, Patrz na chmury

—————-

Chmury to moje ulubione obiekty do fotografowania.

—————

…to weszła lampa Akermanu. A. Mickiewicz, Stepy akermańskie

Nie rozumiem, jak można pisać wiersze o księżycu.
Jest tłusty i niechlujny. Dłubie w nosie kominów.
Jego ulubione zajęcie to włazić pod łóżka i wąchać buty.  Z. Herbert, Księżyc

Plotkowały drzewa w borze:
„Pan Księżyc jest nie w humorze”.
„Pan Księżyc miał jakieś przykrości”.
„Pan Księżyc jest blady ze złości”.
„Pan Księżyc ma twarz taką srogą”.
„Pan Księżyc dziś wstał lewą nogą”.
„Pan Księżyc jest trochę nie w sosie”.
„Pan Księżyc dziś muchy ma w nosie” (…) J. Brzechwa, Księżyc

po nocnej burzy –
wchodzę w czyste światło
księżyca   S. Sibiga, z tomu „Ślad na księżycu” 

—————-

Gdy byłam dzieckiem, myślałam, że polecę na księżyc. I na inne planety.

——————

Tymczasem, przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych (…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała (…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu (…) A. Mickiewicz, Stepy akermańskie

Dzień był letni i świąteczny. Wszystko na świecie jaśniało, kwitło, pachniało, śpiewało. Ciepło i radość lały się z błękitnego nieba i złotego słońca; radość i upojenie tryskały znad pól porosłych zielonym zbożem; radość i złota swoboda śpiewały chórem ptaków i owadów nad równiną w gorącym powietrzu, nad niewielkimi wzgórzami, w okrywających je bukietach iglastych i liściastych drzew. (…) E. Orzeszkowa, Nad Niemnem

————–

Niedawno obudził mnie dźwięk kosiarek. Bałam się, że znikną wszystkie tyskie łąki. Na szczęście nadal można podziwiać różnorodne kwiecie, bujnie rosnące na trawnikach. A koniczyna obrodziła tego roku, że hej! Podobno to jest właśnie mickiewiczowska dzięcielina. A świerzop? Kto to wie…

Najbardziej lubię dmuchawce.

——————

Na Litwie much dostatek. Jest pomiędzy nimi
Gatunek much osobny, zwanych szlacheckimi;
Barwą i kształtem całkiem podobne do innych,
Ale pierś mają szerszą, brzuch większy od gminnych,
Latając bardzo huczą i nieznośnie brzęczą,
A tak silne, że tkankę przebiją pajęczą,
Lub jeśli która wpadnie, trzy dni będzie bzykać,
Bo z pająkiem sam na sam może się borykać (…) A. Mickiewicz, Pan Tadeusz

Much było w kancelarii jak w oborze. Wszystkie ściany popstrzone od nich straciły swój dawny kolor. Również popstrzone było szkło na obrazie wiszącym nad stołem, papier, pieczęcie, krucyfiks i urzędowe księgi wójtowskie.
Muchy łaziły i po wójcie, tak jakby po jakim zwyczajnym sobie ławniku, ale szczególniej nęciła je wy-pomadowana, woniejąca goździkami głowa pana Zołzikiewicza… Nad tą. głową unosił się ich cały rój; siadały na rozdziale włosów, tworząc żywe, ruchome, czarne plamy. Pan Zołzikiewicz podnosił od czasu do czasu ostrożnie rękę, a potem spuszczał ją nagle: da-wał się słyszeć płask dłoni o głowę, rój wzbijał się brzęcząc w powietrze, a pan Zołzikiewicz schyliwszy czuprynę wybierał palcami trupy z włosów i rzucał je na ziemię. (…) H. Sienkiewicz, Szkice węglem

Z kąpieli każdy korzysta,
A mucha chciała być czysta.
W niedzielę kąpała się w smole,
A w poniedziałek w rosole,
We wtorek – w czerwonym winie,
A znowu w środę – w czerninie,
A potem w czwartek – w bigosie,
A w piątek – w tatarskim sosie,
W sobotę – w soku z moreli…
Co miała z takich kąpieli? (…)   J. Brzechwa, Mucha

Fotel i książki, i świeca z cieniem
i nagle w świecy jęk pełen skarg:
To ćma płonie jasnym płomieniem
jak sama Joanna D’Arc… (M. Pawlikowska-Jasnorzewska, Ćma )

Mrówko co nie urosłaś w czasie wieków
ćmo od lampy do lampy
na przełaj i najprościej
świetliku mrugający nieznany i nieobcy
koniku polny
ważko nieważka
wesoło obojętna
biedronko nad którą zamyśliłby się
nawet papież z policzkiem na ręku  (J.Twardowski, Mrówko, ważko, biedronko)

——————

Kiedyś analizowałam nietypowe motywy literackie. Zajęłam się także muchą. Wydawało mi się, że nic nie znajdę. A tu – niespodzianka: w literaturze dosyć często pojawiają się muchy i inne owady.

Rozczulają mnie komarnice, wielkie i niezgrabne. Nie gryzą i nie potrafią szybko uciekać.

———————

Cóż to? jaki ptak powstał i roztacza pióra,
Zasłania wszystkich, okiem mię wyzywa;
Skrzydła ma czarne jak burzliwa chmura,
A szerokie i długie na kształt tęczy łuku.
I niebo całe zakrywa (…) A. Mickiewicz, Dziady, cz.III

Rozłączeni – lecz jedno o drugim pamięta;
Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku
I nosi ciągłe wieści. (…)  J. Słowacki, Rozłączenie

Przez Oceanu ruchome płaszczyzny
Pieśń Ci, jak mewę, posyłam, o! Janie (…) C.K. Norwid, Do obywatela Johna Browna

Tęsknota nade mną szeleszcze.
Trąca mnie skrzydłem mewiem.
Czy wciąż ta sama jeszcze?
Nie wiem! nie wiem… (M. Pawlikowska-Jasnorzewska, Mewa )

Siedzi sroka na żerdzi
I twierdzi,
Że cukier jest słony,
Że mrówka jest większa od wrony,
Że woda w morzu jest sucha,
Że wół jest lżejszy niż mucha,
Że mleko jest czerwone,
Że żmija gryzie ogonem (…)  J.Brzechwa, Sroka

——————

Wszędzie panoszą się ptaszyska. Nawet śmieci przybierają ich kształt.

——————–

Samotność – cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha (…) A. Mickiewicz, Dziady, cz. III

———————

Mała brzózka wyrosła na tyskim Szkieletorze.

Nawet na styropianowym słupku zanurzonym w jeziorze rosną jakieś roślinki.

———————-

Namalował to tyski Banksy. Brawo!

To chyba nawiązanie do krasnoludków i smerfów?

Opublikowano takie sobie uwagi | Dodaj komentarz

matury

Chętnie napisałabym coś sensownego o tegorocznych maturach, ale wypadłam już z maturalnej gry. Nie spotkałam też żadnego maturzysty, który mógłby coś o tych egzaminach opowiedzieć.

Matury zaczęły się w tym roku 8 czerwca i trwają do tej pory. W telewizji podkreślano wiele razy, że zachowany jest sanitarny reżim. Tamże maturzyści opowiadają, że wszystko jest OK. I dobrze.

To pierwsza taka matura, i, mam nadzieję, że ostatnia.

Koronawirusowe wakacje mogły przez chwilę cieszyć, ale co za dużo, to niezdrowo.

—————-

Rzadko wracam pamięcią do swojej matury.

Bałam się  matematyki i marzyłam o tym, że będą jakieś przecieki, że ktoś ukradkiem przekaże nam zadania maturalne, że przez pomyłkę ktoś wyrzuci na ulicę zapisane kartki, na których będą zadania. Nic takiego się nie wydarzyło. Na szczęście wśród zadań maturalnych był rachunek prawdopodobieństwa i badanie przebiegu zmienności funkcji. Ocena dostateczna z matematyki na maturze to mój wielki sukces.

Maturą z polskiego w ogóle się nie przejmowałam. Chciałam studiować polonistykę i byłam świetnie przygotowana. Pisałam o dramacie młodopolskim. Podejrzewam, że nie była to moja najlepsza praca pisemna w tej szkole, ale dostałam piątkę.

Prace maturalne  pisało się przez pięć godzin. Gdzieś tak w połowie rodzice przynosili nam śniadanie – bułki z szynką. Legenda głosi, że w niektórych bułkach były ukryte ściągi. Ale ja żadnej nie dostałam i nie widziałam, żeby ktoś ze swojego śniadania wyciągał jakąś karteczkę.

Nauczyciele siedzieli przy stoliku, jedli ciasto i głośno gadali. Od czasu do czasu chodzili po sali i zaglądali nam przez ramię, żeby zobaczyć, co piszemy. Zdarzało się, że pokazywali dyskretnie jakiś błąd, albo nawet po cichu podpowiadali. To były czasy!

Jeżeli chodzi o egzaminy ustne, to zdawałam język polski i historię. W ogóle już nie pamiętam pytań, ale wiem, że dostałam piątki. Wtedy nie było szóstek i dopuszczających. Po raz pierwszy musiałam opanować cały materiał z historii i było to dla mnie bardzo trudne, bo okazało się, że uczyliśmy się głównie o wojnach.

Po ukończeniu liceum i po zdaniu matury poczułam się bardzo mądra i wykształcona. Krótko to trwało. Na pierwszych zajęciach z literatury śreniowiecznej na UŚ-u uświadomiłam sobie, że wiem niewiele.

I do tej pory „wiem, że nic nie wiem”.

————–

Znalazłam w Internecie taki cytat – Pitagoras twierdzi, że matematyka śmierdzi, a Tales dowodzi, że to nic nie szkodzi. 

Takie hasła, albo bardzo podobne, wpisywało się kiedyś do zeszytów z nielubianych przedmiotów.

————–

Podrawiam maturzystów i życzę szczęścia na maturze.

Opublikowano matura, takie sobie uwagi | Dodaj komentarz

dobra wiadomość

Żeby zrozumieć tę historię i radość naszej norwidowskiej absolwentki, trzeba wrócić pamięcią do wydarzeń sprzed paru lat.

Martyna Ryś była wolontariuszką w tyskim hospicjum. Zaprzyjażniła się tam z pacjentem Józefem Frontem. Współczuła mu ze względu na jego kalectwo i podziwiała za hart ducha.

Dowiedziała się, że największym marzeniem pana Józka jest wydanie książki o własnym życiu. Chciał przestrzec innych przed pochopnym działaniem, które może zmienić egzystencję już na zawsze. (Pan Józek w młodości wskoczył do wody i złamał kręgosłup.)

Martyna postanowiła działać. Czytaj tutaj i tutaj.

Niestety, pan Józek nie doczekał  wydania książki – zmarł w 2016 roku. Martyna ukończyła szkołę i została nagrodzona za swoją wolontariacką działalność.

Wydawałoby się, że to już koniec tej historii.

A jednak jest dalszy ciąg.

Otrzymałam niedawno taką wiadomość od Martyny –

Piszę do Pani, bo mam dobrą wiadomość. Książka Józefa Fronta została wydana przez wydawnictwo Feniks. Z moją koleżanką Iwoną Czarnynogą walczyłyśmy do końca. Książka ma premierę dzisiaj (czyli 8 czerwca). Chciałam Pani podziękować za pisanie na blogu Norwida o zbiórce pieniędzy i akcji właśnie związanej z wydaniem książki. Udało się !!! Dziękuję jeszcze raz ! Mam nadzieję, że używa Pani tego emaila!

Podaję link do książki

—————————

Martyno, spełniłaś marzenie pana Józka. On na pewno wie o tym i cieszy się z tego.

Jesteś wyjątkową osobą. Chciałabym, żeby teraz spełniły się Twoje marzenia.

Życzę Ci wszystkiego dobrego.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, osiągnięcia, wolontariat | Otagowano , | Dodaj komentarz

kochane dzieci

Żeby nie było nieporozumień: wszyscy jesteśmy dziećmi.

Jutro Dzień Dziecka.

Z tej okazji gorąco namawiam do przeczytania ślicznej internetowej książeczki.

 

Napisała ją i opracowała graficznie norwidowska absolwentka Lidia Franczak (kiedyś Kwietniewska).

Zajrzyj tutaj.

Napisanie książki dla uczniów z okazji Dnia Dziecka to wspaniały pomysł. Szkoda, że ja tego nie wymyśliłam.

Lidka to moja uczennica i jestem z niej dumna. Zawsze pisała bardzo dobre wypracowania, ale nigdy nie była zadowolona ze swoich tekstów. Taki to już charakter.

Nasza absolwentka pracuje w szkolnej bibliotece SSP 19 i prowadzi świetny biblioteczny blog, odzwierciedlający interesujące wydarzenia, które tutaj się odbywają. A dzieje się sporo. Wiem, bo bywałam tam na konkursach literackich i recytatorskich w loży jurorów. I zawsze bardzo mi się wszystko podobało.

Lidio droga, gratuluję pomysłu. Na pewno tęsknisz za swoimi uczniami.

Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, biblioteka, czytanie, gratulacje | Otagowano | Dodaj komentarz

czas jest pojęciem…

Nie tak dawno pewien norwidowski absolwent powiedział – pani to chyba długo pracowała w Norwidzie. Odpowiedziałam – dosyć długo. A on na to – chyba z sześć lat.

Oczywiście, zasugerowałam, że o wiele dłużej.

Szybko zleciało.

Chyba naprawdę czas jest pojęciem względnym. Zależnym od wieku danej osoby.

Opublikowano takie sobie uwagi, uśmiech | Dodaj komentarz

absolwentka Sylwia

To prawie niemożliwe – mieszkamy w jednym mieście, a nie spotkałyśmy się od czasu, kiedy nasza absolwentka ukończyła liceum. A minęło już 20 lat.

 

Sylwia Dobroszek powiedziała o sobie – po liceum podjęłam studia na wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zaraz po zakończeniu studiów rozpoczęłam pracę jako nauczycielka w Przedszkolu nr 4 w Mikołowie. Od września 2019 roku pełnię funkcję dyrektora Przedszkola nr 11 im. Jana Brzechwy w Tychach.
Jestem mamą dwóch cudownych chłopców.
Okres liceum wspominam bardzo ciepło. Chodziłam do klasy o profilu matematyczno-fizycznym. Wychowawczynią mojej klasy była pani Anna Bejnarowicz.

Sylwia niewiele się zmieniła od czasów szkolnych. Pamiętam, że siedziała w rzędzie koło okna i spokojnie słuchała tego, co mówię na lekcjach polskiego.

Bardzo lubiłam tę klasę i chętnie chodziłam tam na lekcje.

Próbuję sobie przypomnieć jakiś szkolny wyskok ze strony Sylwii, ale w pamięci zachowałam dziewczynę, która zawsze wie jak się zachować. I do tego dobrze się uczy.

Na pewno świetnie radzi sobie w swojej pracy. A nie jest łatwo w czasie epidemii, jak wiadomo.

 

Poprosiłam Sylwię o przesłanie zdjęcia.

Dziękuję bardzo – obydwie wersje: czarno-biała i kolorowa –  bardzo mi się podobają.

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że kiedyś znowu się spotkamy.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, spotkania | Otagowano | Dodaj komentarz